Wszechobecność eko-trendu, dodatkowo okraszonego poważnie brzmiącymi apelami o ochronę przyrody, niczym przymusowa ewengelizacja musiała w pewnym momencie wzbudzić irytację w społeczeństwie.
W zeszłym roku praktycznie każda branża chciała być eko, interpretując ekologię na swój sposób. Firmy kosmetyczne wypuszczały linie kosmetyków naturalnych, które w składzie okazywały się równie „naturalne” co ich konwencjonalny odpowiednik. Firmy produkujące torby ze sztucznego tworzywa przeżywały renesans, przywracając do życia poczciwe torby z polipropylenu. Przemysł meblarski borykał się z dylematem schizofrenika – co jest bardziej eko – plastik, który ochrania drzewa, czy drewno, które jest naturalne? W ostateczności pojawiły się eko meble z plastiku i drewna. Naciągana ekologia do granic możliwości w szczególności dała we znaki w kwestii foliówek, które w sklepach z dnia na dzień stały się płatne. Konsumenci podzielili się na dwa obozy: wspierający inicjatywę oraz wyrażający oburzenie z powodu odebrania im oczywistego przywileju.
Obecnie boom na ekologię w świetle ekonomicznej destabilizacji ucichł równie szybko jak się rozpoczął. Konsumenci zorientowali się, że w kwestii ekologii dla mas zbyt często są nabijani w butelkę. Obrywa się również ekologom - widowiskowe działania ekologów-aktywistów Greenpeace czy zbliżająca się Earth Hour wzbudzają tyle samo entuzjazmu co krytyki, obwiniając je o przedkładanie show nad racjonalne działanie.
Ci, co nie zdążyli się załapać na promocję w stylu ekologicznej papki, w tym roku będą musieli poważnie podejść do tematu.
Czy green pr, budowanie wizerunku poprzez ekologię, się wyczerpał? Biorąc pod uwagę aktualną sytuację kryzysową na świecie, należy ekologię potraktować jako formę oszczędności dla konsumenta. Zamiast widowiskowych akcji, których celem jest ratowanie amazońskiej puszczy, właściwym green pr powinna być edukacja klientów od podstaw, również swoich pracowników, która pokaże ekonomiczną stronę ekologii. Z założenia ekologia powinna służyć zmniejszaniu marnotrawienia zasobów ziemskich. Budowanie wizerunku w oparciu o ekologię w jej wymiarze lokalnym pozwoli firmie zaistnieć w świadomości konsumenta jako przedsiębiorstwa edukującego, a nie ewangelizującego. Bo w czasach kryzysu lepiej zejść na ziemię.
piątek, 27 marca 2009
poniedziałek, 23 marca 2009
Nie kupuj okrucieństwa

Startujemy z pierwszym etapem kampanii dotyczącej jajkom bez okrucieństwa. Termin nieprzypadkowy, bo wielkanocny, w którym jajka grają w koszykach pierwsze skrzypce. Umieszczenie w nim jajek z cyfrą "3", jako symbolu życia, podczas gdy zostały one zniesione w skandalicznych warunkach, jest sprawą dyskusyjną.
Nadal duży procent konsumentów nie zwraca uwagi na oznaczenia na jajkach - wizerunek pulchnej kurki na pudełku jest dla nich wystarczającą rekomendacją wiejskości i naturalności produktu. Nic bardziej mylnego!
poniedziałek, 16 marca 2009
Femia.pl doceniona przez Wprost

Miło zacząć dzień od pozytywnego akcentu. Nasz serwis Femia.pl otrzymał tytuł Strony Tygodnia tygodnika Wprost. Konkurs Złote Strony wskazuje na interesujące strony internetowe, o których istnieniu nie każdy internauta jest świadomy. Biorąc pod uwagę krótki staż Femii online oraz jej niszowy charakter, docenienie serwisu przez Wprost jest dla nas miłą niespodzianką. Przyda jej się motywacyjny kopniak.
Warto jednak łączyć swoje zainteresowania z drogą zawodową. Nawet jak jakieś kryzysy mają nam zaszaleć nad głową.
poniedziałek, 2 marca 2009
Czas na oczyszczenie

Naprawdę trudno być uczciwym maretingowcem czy pijarowcem w Internecie– niezwykle kuszące jest wykorzystywanie nieetycznych sposobów dotarcia do grupy docelowej, szczególnie że są to stosunkowo tanie praktyki i łatwo mierzalne. Klient w końcu uwielbia dostawać raporty, wycinki i skany, które pokazują widoczny efekt działań pr. Jednak pod estetycznym raportem często kryje się drugie, brudne dno, które będzie długo śmierdziało, jeśli ujrzy światło dziennie.
Nieetyczny marketing szeptany psuje Internet i niszczy zaufanie Internautów. Podszywanie się pod użytkowników forów internetowych i rekomendowanie usług czy produktów jest krótkotrwałym i niezwykle ryzykownym procederem. Nie ukrywajmy, rany odniosą wszyscy: agencje, które jeśli wpadną, same sobie będą musiały robić dobry piar, Klienci, którzy spalą się w oczach Internautów, i w końcu użytkownicy Internetu, których zaufanie zostanie utracone.
Dobrze, że mówi się o takich zachowaniach, opisując konkretne przypadki - vide tekst w Gazecie Wyborczej. Co prawda jest to tylko czubek góry lodowej, ale pomoże on zweryfikować narzędzia pracy oraz nabrać szacunku do Internautów, których inteligencja często jest lekceważona w praktykach e-pr.
Subskrybuj:
Posty (Atom)